Motorola Defy – smartphone do zadań specjalnych.

 

Kiedy zobaczyłem pierwsze wzmianki o odpornym na wszystko smartfonie Motoroli wiedziałem że muszę go mieć. Mimo iż nie miałem zbyt dobrych wspomnień co do telefonów tej firmy, postanowiłem zaryzykować i  kupiłem biało czarnego „defaja”. 

Motorola reklamowała swoją słuchawkę jako „Lifeproof” czyli odporna na życie, jednak po otworzeniu pudełka następuje pierwsze rozczarowanie, możemy przeczytać informacje że tak na prawdę to telefon jest odporny co najwyżej na zachlapania, a i tak jeśli serwis znajdzie w środku telefonu wodę to go nie naprawi i możemy pożegnać się z gwarancją. Uznałem że napisali tak tylko żeby odstraszyć mnie od testowania jego wodoodporności. Po krótkim namyśle że zaraz utopię pół mojej miesięcznej wypłaty, podomykałem wszystkie zaślepki i wrzuciłem go do zlewu. Na szczęście z telefonem nic się nie stało i mogłem z czystym sercem chwalić się na lewo i prawo że mam wodoodpornego smartfona.
Warto dodać że po zanurzeniu telefon musi sobie troszkę „odpocząć” od wody i wyschnąć tu i tam, w przeciwnym wypadku ciężko będzie przeprowadzić z niego rozmowę ponieważ praktycznie nic nie będzie słychać.

Po krótkiej fascynacji Androidem Froyo doszedłem do wniosku że można używać go do wszystkiego oprócz dosyć ważnej dla mnie funkcji – dzwonienia. Często powtarzała się sytuacja że ekran przestał odpowiadać właśnie w momencie nadejścia połączenia. Po miesiącu męczarni postanowiłem wgrać Cyanogen Moda, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Telefon znacznie przyśpieszył, przestał się zawieszać i przy okazji dostał kilka nowych funkcji.

Procesor zastosowany w Defy jest taktowany 800Mhz, a po podkręcniu do 1000Mhz nadal zachowuje się stabilnie i nie zauważyłem większego zużycia prądu. Zresztą prawie identyczny procesor jest zastosowany w Defy Plus która fabrycznie ma już 1000Mhz i w zupełności wystarcza do większości zastosowań. Układ graficzny również zasługuje na pochwałę, GTA III może nie chodzi zbyt płynnie ale Asphalt 6 jak i Dead Triger są całkowicie grywalne.

Telefonik otrzymał matrycę TFT o rozmiarze 3,7 cala i całkiem dobrej rozdzielczość 480 x 854px. Rozdzielczość jest wystarczająca do tego rozmiaru ekranu, jakość kolorów pozastawia już wiele do życzenia. Kolory wyglądają na sprane, jednak jeśli nie porównujemy go cały czas do AMOLEDów lub IPS można z tym żyć i zbytnio to nie przeszkadza. Niestety telefon odporny na wodę nie może być obsługiwany przez mokre palce, tak jak ma to miejsce np. w produktach Sony (Xperia GO, Acro S).
Jeśli ktoś sądzi że zastosowane na ekranie Gorilla Glas uchroni ekran przed zniszczeniami bardzo się zawiedzie. Posiadałem dwa modele Defy, w pierwszym udało mi się porysować ekranik kilkoma ziarenkami piasku które miałem w kieszeni, w drugim ekran po kilku miesiącach eksploatacji wyglądał nadal prawie jak nowy. Jednak mojemu znajomemu udało się dwa razy rozbić ekran, za pierwszym razem spadł na dywan z wysokości metra, za drugim dokonał żywota na płytkach ceramicznych.

Defy jest chyba jednym z mniejszych telefonów z LCD 3,7 cala dzięki czemu super leży w dłoni i bardzo wygodnie się ją obsługuje. Obudowa częściowo wykonana z błyszczącego plastiku z gumowaną klapką baterii daje pozytywne odczucia w ręce i nie czuć tandetą jak np. w przypadku Samsunga. Autobusowi Dj’e będą zachwyceni głośnością z jaką telefon może odtwarzać muzykę, normalni ludzie też będą zadowoleni bowiem jakość dźwięku na słuchawkach jest bardzo dobra (oczywiście nie na tych załączonych do zestawu).
Jakość połączeń głosowych stoi na wysokim poziomie, głos rozmówcy jest czysty i głośny. Funkcja Crystal Voice korzystając z drugiego mikrofonu  ma za zadanie redukować zewnętrzny hałas i po przeprowadzonych testach stwierdzam że spisuje się całkiem nieźle.

Jednym z gorszych elementów Defy jest moduł aparatu. Mimo zastosowania 5 Mpx matrycy, telefon nagrywa wideo tylko w rozdzielczości VGA (640×480). Co prawda w innych custom ROMach może nagrywać nawet w rozdzielczości HD 720p to nie ma się co oszukiwać, ale oprócz większego rozmiaru pliku dużo na jakości nie zyskamy. Zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych wychodzą bardzo ładne z dosyć dużą ilością szczegółów jak na 5Mpx, jednak im mniej światła tym gorzej. Przy słabym świetle zarówno zdjęcia jak i filmy nie nadają się praktycznie do niczego, chyba że doświetli je flesz.Przy gorszym oświetleniu kolory jak w przypadku wyświetlacza, wyglądają trochę jak wyprane. Warto wspomnieć że Defy wychodziła w dwóch wariantach soczewek aparatu. Te z pierwszej parti produkcyjnej miały kolor zielony, natomiast nowsze tak jak Defy Plus mieniły się na bursztynowo czerwony. Zielona soczewka nie mogła kręcić filmów w HD i wychodziło na nią mniej romów, więc warto przed kupnem spojrzeć na forum androida czy aktualne romy ją obsługują.

Jakość wideo nie zachwyca. Stabilizacja obrazu praktycznie nie istnieje.

 

Dzięki wodoodporności możemy za to kręcić filmik jak ten poniżej.

 

Przy dobrym świetle jakość zdjęcia jest zadowalająca.
Jak na 5Mpx szczegółowość zdjęcia jest na dobrym poziomie.
Niestety przy słabym świetle jest tragedia.
Przy sztucznym oświetleniu też nie zawsze uda się zrobić dobrą fotkę.
Aparat w zupełności wystarczy do robienia zdjęć dokumentów.
Całkiem dobrze radzi sobie również z bliskimi ujęciami.

 

Bateria w Defy daje radę, zazwyczaj wytrzymywała 2 do 3 dni użytkowania, według poniższego schematu.
Telefon odłączam po nocnym ładowaniu o 9 rano. Przez cały dzień włączone WiFi, 3G z synchro 2 maili i facebooka, 30 minut rozmowy, 15 minut WWW i 15 minut w jakąś prostą gre.
Dla porównania Sony Xperia P musiała być ładowana już pod koniec dnia.

Największą zaletą Defy jest jej nieoficjalne wsparcie, dzięki któremu telefon przeżywa drugą młodość, mimo zablokowanego bootloadera na telefon powstają nowe romy. Ostatnim który testowałem był Cyanogem Mod 10 bazujący na Androidzie Jelly Bean 4.1, system mimo iż był we wczesnej fazie rozwoju działał sprawnie i szybko, a z tego co wyczytałem dzisiaj na forum Defy aktualnie można go już używać jako Rom codzienny.

Z czystym sercem mogę polecić Defy mniej wymagającym użytkownikom którzy nie potrzebują super aparatu i najnowszych „bebechów”. Cięzko w telefnie doszukać się jakiejś wady która by go dyskfalifikowała.
Z perspektywy czasu muszę przyznać że to jeden z lepszych telefonów jakie miałem do tej pory, a zaraz po kultowym SE K800i to modeł który gościł u mnie najdłużej.
Jednym słowem mimo iż Defy ma już swoje lata nadal daje radę

 

Jedna myśl nt. „Motorola Defy – smartphone do zadań specjalnych.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.